Jeden dzień we Wrocławiu, co zobaczyć – spacer po mieście + mapa

Nie była to niezwykła podróż w nieznane. Z Wrocławiem znamy się już od ładnych paru lat. Nawet się lubimy, a osobiście jesteśmy pełni podziwu dla jego nieustającego rozwoju. Byliśmy tam co najmniej milion razy, a że będziemy jeszcze wracać, to więcej niż pewne. Wrocław posiada nadzwyczajne zdolności przyciągania i choćbyśmy nie wiem jak się wzbraniali to nie zdołamy się im oprzeć. Po raz kolejny oddaliśmy się tej magicznej sile, choć tym razem było nieco inaczej. Na spotkanie z Wrocławiem pojechaliśmy w zupełnie innej roli niż dotychczas. Po raz pierwszy byliśmy turystami. Z plecaczkami na plecach i telefonami w ręku. Stworzyliśmy sobie długą listę turystycznych miejsc i przemieszczaliśmy się od jednego do drugiego. Większość z nich znaliśmy z wcześniejszych wypadów, ale zawsze zostawały gdzieś na drugim planie. Teraz mieliśmy okazję przyjrzeć im się dokładniej i strasznie żałujemy, że nie zrobiliśmy tego wcześniej! Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak bardzo spowszedniały nam te wszystkie piękne miejsca. Tym bardziej, że stało się tak zanim zdążyliśmy się z nimi bliżej zapoznać. Zazdrościliśmy prawdziwym turystom (nie podrabianym jak my ;P) tego, że mogą przeżywać wizytę we Wrocławiu z naturalną świeżością. Tyle tam przecież do zobaczenia, a każde z miejsc piękniejsze od poprzedniego.

A najpierw spojrzyjmy na to wszystko z góry!

Dosłownie! Z 49 piętra drapacza chmur SkyTower widać wszystko jak na dłoni. Dlatego tam zaczął się nasz turystyczny podbój Wrocławia. Wieżowiec powszechnie znany jest nie tylko wrocławianom. Znajdziecie go na liście najwyższych budynków w Polsce. Na stałe wpisał się w krajobraz Wrocławia, choć początkowo wzbudzał niechęć niektórych mieszkańców. Zarzucano mu, że jego rozmiar nie będzie współgrał z architekturą miasta. Rzeczywiście, patrząc z daleka można odnieść wrażenie, że budynek stoi tam pośrodku niczego. Trzeba to zatem sprawdzić. Stojąc pod budynkiem, nie zastanawiaj się i wchodź. Na samym dole znajduje się galeria handlowa, a od wyższych kondygnacji zaczynają się biura i apartamenty. Nad tym wszystkim jest jeszcze punkt widokowy, którego aż grzech nie odwiedzić. Za parę złotówek zostaniecie zapakowani w super szybką windę, wywiozą was na 49 piętro, a potem to już tylko patrzycie. Widok jest niesamowity. Tam na górze możecie nawet kupić sobie kawę (z automatu), usiąść na jednej z kanap i rozkoszować się widokiem. Po za tym nie ma w całym Wrocławiu drugiego miejsca do którego tak łatwo dotrzeć. W zasadzie wystarczy iść w jego stronę bo naprawdę ciężko go nie zauważyć. Dojeżdżają tam też autobusy i tramwaje, a z dworca głównego spacerem to tylko 15 min.

A cenowo wygląda to tak:

  • Normalny – 18 zł
  • Ulgowy – 12 zł
  • Dzieci do lat 3 – wstęp wolny

Więcej info o, tutaj!

W tyle miejsc trzeba, od czego zacząć?

To trzeba Wrocławiowi (Wrocławiu?) przyznać. Jest tam co oglądać. Samych krasnali (które są symbolem miasta) prawie 4 setki i ciągle ich przybywa. Jeszcze ta Panorama Racławicka, Rynek, Opera i tyle innych miejsc. Nie warto się jednak zniechęcać. Nawet przy jednodniowym wypadzie można we Wrocławiu zobaczyć bardzo wiele. Trzeba to wszystko tylko odpowiednio rozplanować. Na szczęście dużo atrakcji znajduje się blisko siebie, a te dalsze mają dobre połączenie komunikacją miejską. Nam udało się odwiedzić w ciągu jednego dnia aż 27 miejsc, a zaczęliśmy zwiedzanie stosunkowo późno, nie wspominając o tym, że przy okazji załatwiliśmy parę prywatnych spraw.

Zacznijcie tak jak my, ze Skytower  pognaliśmy w stronę ulicy świdnickiej. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy teatrze muzycznym Capitol. Wspaniały nowoczesny gmach, a przed nim wielki czerwony napis „TEATR”. Nie uda wam się go przeoczyć. Tuż obok pomnik Anonimowego Przechodnia, który intrygował nas od zawsze. Wygląda jak ludzie schodzący do tunelu, którego nie ma. Jeśli wybieracie się tam tramwajem lub autobusem wysiadajcie gdy usłyszycie śpiewaną przez aktorkę teatru muzycznego nazwę przystanku – Arkady Capitol. Spod teatru to już rzut beretem na rynek. Przejdziecie wzdłuż ulicy Świdnickiej miniecie dom handlowy Renoma, potem przyjrzycie się chwilę pomnikowi Chrobrego przejdziecie obok Opery i już prawie jesteście.

Etap 1 naszego intensywnego spaceru po Wrocławiu

Zanim na rynek, rozejrzyj się dookoła!

Nie ma co tak pędzić na złamanie karku do tego rynku. Można przecież zajrzeć po drodze do innych ciekawych miejsc. Pierwszym z nich jest wspomniany już dom handlowy RenomaCo w nim niezwykłego, zapytacie. W zasadzie to nic po za tym, że jest jedną z wielu pamiątek po Breslau oraz całkiem ciekawie prezentuje się architektonicznie. Jest też alternatywą dla tych którzy mają szalony lek wysokości i boją się tarasu widokowego w SkyTower. Otóż w Renomie też jest punkt widokowy. Taki bardziej nieoficjalny, a co za tym idzie darmowy. Wystarczy wjechać na ostatni poziom parkingu, który znajduje się na dachu budynku. Jest w prawdzie dużo niżej niż w drapaczu chmur, ale widok równie ładny. Starówka prezentuje się stamtąd bardzo dobrze.

Po odwiedzinach w Renomie przejdźmy się kawałek do pomnika Bolesława Chrobrego. Nie zaliczalibyśmy go do najważniejszych atrakcji Wrocławia, ale będąc w pobliżu czemu mielibyście mu się nie przyjrzeć. Tym bardziej, że stojąc pod nim możecie dokonać ważnego dla waszej wycieczki wyboru. Gdzie dalej? Za plecami Renoma, a przed nami już tylko prosta droga do rynku. Po lewej trochę drzew i jakaś woda, po prawej podobnie. W zasadzie nic nie wskazuje na to jakby miało gdzieś tam być coś szczególnego. Przez wiele lat myśleliśmy dokładnie tak samo i mknęliśmy przed siebie. Tym razem zboczyliśmy z kursu i poszliśmy w prawo. Po dwóch minutach spaceru znaleźliśmy się w Parku Staromiejskim, który sprawia wrażenie jakby wiedziała o nim tylko nieliczna grupa. Kto by pomyślał, że w samym centrum Wrocławia znajduje się ten przepiękny pas zieleni. Ba! Któż mógł sądzić, że tam w tym parku oprócz karuzeli, papug (w klatce!), i ławeczek natknie się na dwie niezwykle istotne instytucje – Wrocławski Teatr Komedia i Wrocławski Teatr LalekOsobiście nie mieliśmy o tym pojęcia. Natkniecie się tam także na jednego z krasnali z którym po prostu trzeba zrobić sobie #selfie! Idąc dalej w głąb parku szybko okaże się niestety, że ten się skończył. Staniecie przy ruchliwej ulicy Piotra Skargi i jedyne co musicie dalej zrobić to przejść na drugą stronę ulicy. Bo tam czeka na was kolejna z atrakcji, a mianowicie Wzgórze Partyzantów. Waszą uwagę przykują z pewnością znajdujące się tam niezwykle zjawiskowe i reprezentacyjne schody.

I tutaj trzeba się cofnąć.

Robimy parę kroków w tyłu, spacerem idziemy przez ulicę teatralną, aż dochodzimy pod fontannę krasnali przy Wrocławskim Teatrze Lalek. Byliśmy tu już, zgadza się. Dlatego robimy sobie tylko kilka selfie z krasnalami i mkniemy dalej prosto. Docieramy pod gmach Opery Wrocławskiejktóry stojący trochę samotnie i niepozornie prezentuje się niezwykle dobrze. Po jego prawej stronie warto obejrzeć sobie budynek Hotelu Monopol, a zaraz za nim znajdziecie kościół pw. św. Stanisława, Wacława i DorotyMoglibyśmy pójść dalej prosto deptakiem, przejść przez ulicę i już bylibyśmy w rynku, ale nie taki jest plan naszej wycieczki. Mijamy Operę, a zaraz za nią pojawia się nam wielki plac, na placu ogromna, futurystyczna, ciekawie wyglądająca, ładna budowla. Cóż to za miejsce? Plac Wolności oraz stojący na nim budynek Narodowego Forum Muzyki. Ten nowoczesny kompleks sal koncertowych składa się aż z 9 kondygnacji, w tym z 3 podziemnych. NFM daje nam możliwość zajrzenia do środka przed faktycznymi odwiedzinami. Możemy udać się na wirtualny spacer i obejrzeć sobie dokładnie każdą z sal koncertowych, o tutaj. Przy placu Wolności NFM nie jest jedyną atrakcją. Tuż obok znajdziecie Muzeum Teatru im. Henryka Tomaszewskiego, a także wrocławski Pałac Królewski.

Trzeba iść dalej. Przez chwile patrzymy jeszcze na prawie pusty plac Wolności po czym kierujemy się w stronę zlokalizowanej tuż obok staromiejskiej promenady. Nieco leniwie idziemy prosto przed siebie patrząc na przebijające się między drzewami budynki sądów i prokuratur na wrocławski Podwalu. Dochodzimy w końcu do drewnianego mostu, a po jego przejściu docieramy na plac Orląt LwowskichPierwsze co rzuca nam się w oczy to ogromny biurowiec banku Credit Agricole, ale nie to przyszliśmy tu oglądać. To na czym nam zależy znajduje się dokładnie na przeciwko biurowca. Dworzec Świebodzki. Od lat nieczynny. Do niedawna służył jeszcze jako targowisko, dziś znajduje się tam m.in. teatr oraz Kolejkowo w którym będziecie mogli zobaczyć Wrocław w miniaturze. Świebodzki to jeden z  niepodważalnych symboli miasta dlatego nie mogło go zabraknąć w planie naszej wycieczki. Nie poświęciliśmy mu jednak zbyt wiele czasu, czego wciąż żałujemy. 

Cofnęliśmy się do promenady i dalej mknęliśmy przed siebie zbaczając z trasy dopiero przy Dzielnicy Czterech Świątyń. Naszym celem była synagoga Pod Białym Bocianem, której wcześniej na oczy nie widzieliśmy. Choć szczerze mówiąc wyobrażaliśmy ją sobie nieco inaczej. Stojąc pod synagogą w podwórku do którego nigdy nie przyszło by nam do głowy wejść, dostrzegliśmy jej urok.

Etap 2 naszego intensywnego spaceru po Wrocławiu

Czas pędzić na Nadodrze!

To jedna z tych dzielnic które nie są piękne wprost. Jej duszę odkrywa się stopniowo przechadzając się ulicami i przyglądając się każdej kamienicy z osobna. Przez lata niedoceniana, obskurna, pozornie bez wyrazu. Do tego wciąż cieszy się złą sławą i uchodzi za miejsce w którym po prostu można dostać w mordę. Nie ma co się dziwić, że turystów tam jak na lekarstwo. Nam podczas spaceru nie stało się absolutnie nic. Mało tego, Nadodrze wydało nam się niezwykle spokojne. Jasne, spotkacie tam różnych ludzi. My trafiliśmy na grupkę, która urządziła sobie spotkanie towarzyskie przy wódeczce w Parku Staszica, pełna kulturka. Pili ze szklanek, siedzieli przy stole służącym za szachownice. Śmiali się, rozmawiali, nie zwrócili na nas uwagi. Dziś Nadodrze z jednej strony demonizowane z drugiej zyskuje coraz większą popularność wśród wrocławian oraz przyjezdnych. Znajdziecie tam od cholery małych sklepików, pracowni krawieckich, szewskich, przeróżnych kawiarenek w których kupicie nie tylko kawę i ciastko, ale także dzieła lokalnych artystów. Wszechobecna jest tam pewnego rodzaju szarość, wydobywająca się prawdopodobnie z kominów pobliskiej elektrociepłowni. Zwieńczeniem dzielnicy zdaje się być dworzec kolejowy Wrocław Nadodrze, który wygląda jakby go wyciągnięto prosto ze starej pocztówki.

Trzeba się też przejechać tramwajem i trochę odpocząć.

Etap 3 – przejazd tramwajem!

Ponieważ zrobiliśmy już parę ładnych kilometrów, postanowiliśmy dać sobie trochę luzu. Spod dworca Wrocław Nadodrze udaliśmy się w nieszczególnie odległą podróż tramwajem do placu Bema. Stamtąd już nie tak szybkim krokiem jak na początku naszego spaceru, przeszliśmyę na Wyspę Słodową. Ludzi tam tyle, że czasem, szczególnie wieczorem to przejść się nie da. Od lat miejsce oblegane jest przez wrocławskich studentów, którzy gromadnie przychodzą tam na piwo pod chmurką. Z racji tego, że to niedozwolone, niech nie zdziwi was widok patroli policji oraz straży miejskiej. Nie ma oczywiście możliwości by ukarali wszystkich obecnych. Jednak jeśli macie ochotę na piwko, bądźcie ostrożni 😉

Etap 4 naszego intensywnego spaceru po Wrocławiu

Postanowiliśmy chwilę odpocząć. Niestety na wyspie było jak dla nas trochę za tłoczno. Po za tym nie mieliśmy ochoty na piwo, dlatego ruszyliśmy dalej. Po drodze obejrzeliśmy sobie dokładnie kamienice na wyspie, a właściwie to ciągle patrzyliśmy na murale na jej ścianach. Dalej, idąc wzdłuż Odry doszliśmy do mostu Piaskowego i prawdę mówiąc naszym jedynym planem na dalsze zwiedzanie był odpoczynek. Jak to w życiu bywa nic nie przychodzi od razu. Szukając miejsca by przycupnąć dotarliśmy do kolejnej niesamowicie ważnej atrakcji Wrocławia. Staliśmy twarzą w twarz z Halą Targową. Nie było wyjścia, trzeba było jeszcze na chwilę odłożyć odpoczynek. Weszliśmy do środka z lekką, całkowicie niezrozumiałą obawą. Chwile później zauroczeni kupieckim gwarem przyglądaliśmy się wszystkiemu bardzo dokładnie. Głównie warzywom i owocom, ale i kwiaty można tam dostać albo zegarek kupić. Można puścić totolotka, wymienić walutę i do domu parę rzeczy się znajdzie. Krótko mówiąc mydło tam i powidło, co kto chce. Wyszliśmy z hali wprost na nadodrzański bulwar Xawerego Dunikowskiego, który okazał się idealnym miejscem na mały odpoczynek. Usiedliśmy sobie wygodnie nad rzeką i podziwialiśmy piękny widok na Ostrów Tumski

Dalej przed siebie przez most pełen kłódek. 

Kierunek: Ostrów Tumski. Tyle się o nim nasłuchaliśmy przez lata, że nie wypadałoby się tam nie wybrać. Tym bardziej, że dzieliło nas od niego zaledwie parę kroków. To niezwykle ważne miejsce we Wrocławiu, jego najstarsza część gdzie w zasadzie wszystko jest zabytkowe. Zanim jednak znaleźliśmy się wśród tych wszystkich pięknych budowli, na chwilę zatrzymał nas prowadzący do nich most Tumski, często nazywany także mostem zakochanych. Można by powiedzieć, że dosłownie się most od tej miłości ugina. To wszystko za sprawą tysiąca kłódek które zapięto tam na dowód miłości. Jest ich tam tyle, że idąc przez most zastanawialiśmy się czy nie runie do Odry. Po jego drugiej stronie Ostrów Tumski pokazał nam się z jak najlepszej strony. Musieliśmy się co krok zatrzymywać. Praktycznie każdy z mijanych budynków był ważny i godny sfotografowania. Znajdziecie tam m.in. Kościół św. Idziego z Bramą Kluskową, Archikatedrę św. Jana Chrzciciela, Kolegiatę Świętego Krzyża i kościół św. Bartłomieja czy Pomnik św. Jana Nepomucena. Strasznie dużo sakralnych miejsc, więc jeśli poczujecie, że potrzebna wam zmiana klimatu tuż obok znajduje się Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego.  Z Ostrowa Tumskiego przeszliśmy by zapoznać się z ładnym, nowoczesnym budynkiem Biblioteki Uniwersyteckiej. Stamtąd to już prosta droga wzdłuż rzeki do Mostu Grunwaldzkiego, któremu poświęciliśmy parę minut i dokładnie go  obfotografowaliśmy. Przy znajdującym się obok placu Grunwaldzkim poczuliśmy klimat Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej spacerując między wieżowcami z wielkiej płyty które potocznie nazywane są „sedesowcami” 

Hala stulecia i okolice.

Etap 5 – Przejazd tramwajem z pl. Grunwaldzkiego do Hali Stulecia

Kolejnym punktem zgodnie z planem była Hala Stulecia do której z placu Grunwaldzkiego dotarliśmy tramwajem. Na miejscu stanęliśmy przed halą i po prostu nie mogliśmy się napatrzeć. Wszystko to wygląda jakoś tak podniośle i niezwykle ładnie. Stojąca przed halą Iglica, sąsiadujący Pawilon Czterech Kopuł współgrają ze sobą idealnie. Nic więc dziwnego, że Halę Stulecia wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można też odnieść wrażenie jakby było się nie we Wrocławiu, a w niemieckim Breslau. Tuż obok hali rozciąga się wrocławska Pergola z największą w Polsce fontanną multimedialną, która wykorzystuje efekty świetlne oraz dźwiękowe. Z Pergoli można przejść bezpośrednio do znajdującego się obok Ogrodu Japońskiego

Etap 6 naszego intensywnego spaceru po Wrocławiu.

Teraz to już w te pędy do Rynku!

Etap 7 – Przejazd tramwajem spod Hali Stulecia do Rynku

Tak! Doczekaliśmy się. Najwyższy czas pojawić się na wrocławskim Rynku. Wsiedliśmy w tramwaj przy Hali Stulecia i w drogę do miejsca które, ominęliśmy prawie na samym początku naszej wycieczki. Wrocławski Rynek to jeden z największych placów staromiejskich w całej Europie. Ma się czym pochwalić, znajdziecie tam aż 60 starych zabytkowych kamienic otaczających rynek z każdej strony. Najpopularniejszymi z nich są: 
Kamienica pod Złotym Słońcem, Kamienica pod Gryfami, Kamienica pod Siedmioma Elektorami, Kamienica pod Błękitnym Słońcem oraz dzisiejszy dom towarowy Feniks. Będąc na Rynku nie można oczywiście nie zauważyć pięknego Ratusza z charakterystycznym zegarem oraz stojącego obok niego Pręgierza. Na wrocławskim Rynku jest też miejsce dla wielkiego polskiego artysty hrabiego Aleksandra Fredry, którego pomnik stoi w za ratuszem. Przywieziono go do Wrocławia ze Lwowa w 1956 r. Popularnością cieszą się także kamienice Jaś i Małgosia połączone ze sobą arkadą, stojące przy kościele św. Elżbiety Węgierskiej. Kawałek dalej wybierzcie się do ulicy Stare Jatki na której znajdziecie np. pomnik Pamięci Zwierząt Rzeźnych. Po za tym, że dużo tam do oglądania, wrocławski Rynek to miejsce w którym po prostu się dzieje. Mnóstwo tam lokali, sklepów, kawiarni i pubów. Nawet w samym ratuszu, a w zasadzie w jego podziemiach działa od lat jeden z najstarszym lokali gastronomicznych – Piwnica Świdnicka. Nie tylko Rynek, ale i cała okolica na starym mieście warta jest uwagi. Zajrzyjcie do Kalamburazjedzcie pierogi w barze mlecznym Miś, albo najzwyczajniej w świecie usiądźcie gdzieś na małe piwko.

Ostatni punkt wycieczki.

Etap 8 naszego intensywnego spaceru po Wrocławiu – Ostatni!

Totalnie zmęczeni, zupełnie bez mocy poszliśmy, a w zasadzie powoli sunęliśmy w jeszcze jedno miejsce. Ważne było żeby być tam wieczorem. Istniało duże ryzyko, że po całym dniu łażenia powiemy sobie „walić to” i wrócimy do domu. Na szczęście wola obejrzenia czegoś niesamowitego wygrała, nie poddaliśmy się. Dotarliśmy na miejsce i patrząc na to cudo zapomnieliśmy na chwilę o zmęczeniu. Wrocławskie Neony. Znajdziecie je w podwórku przy ul. Ruskiej 46. Zebrano tam neonowe szyldy z całego Wrocławia, które przeżywają tam swoje drugie życie. Są tam neony z dawnych kin, sklepów, domów towarowych oraz hoteli. Widok nie do opisania. Ci którzy czują niedosyt mogą wybrać się do klubogalerii Neon Side działającej w tym samym podwórku.

Miejsca których nie odwiedziliśmy.

  • Panorama Racławicka – strasznie żałujemy. Bilet wstępu trochę drogi, dlatego odpuściliśmy. Parę dni potem znajoma się wybrała i zapewniała, że wizyta warta swojej ceny. Cóż następnym razem!
  • Zoo i Afrykarium – byliśmy tam milion razy, dlatego tym razem postanowiliśmy odpuścić. Was zapraszamy serdecznie do odwiedzania wrocławskiego zoo. To jeden z najlepszych ogrodów zoologicznych w Polsce. Pamiętajcie, że na wizytę tam trzeba zarezerwować sobie conajmniej 4 godziny 
  • Kolejkowo – niesamowity Wrocław w miniaturze. Byliśmy pod samym wejściem, ale niestety napięty plan wycieczki nie pozwolił nam na wizytę. Następnym razem wejdziemy na pewno!
  • Hydropolis – muzeum w którym spojrzycie na wodę, której używacie codziennie z różnych perspektyw.
  • Polinka – kolejka gondolowa kursująca nad Odrą między kampusem wrocławskiej Politechniki, a Geocentrum przy ulicy Na Grobli. Przejazd nie trwa długo – 2-3 minuty. Koszt przejazdu to groszowa sprawa, tyle co jednorazowy przejazd autobusem lub tramwajem. Bilety możecie kupić w automatach MPK 
  • Ogród Botaniczny – w zasadzie to nie wiemy, czemu nie zaplanowaliśmy wizyty w ogrodzie. Przecież po zwiedzaniu Ostrowa Tumskiego był idealną destynacją. Będziemy musieli nadrobić.
  • Muzeum Gry i Komputery minionej ery – niezwykłe muzeum na dworcu Świebodzkim. Wizyta tam to technologiczna podróż w przeszłość. Zobaczycie tam od czego zaczęło się i jak ewoluowało granie w gry komputerowe.
  • Wrocławskie Krasnale – widzieliśmy ich kilka, ale nie ganialiśmy za nimi specjalnie. Warto jednak ich szukać  na swojej drodze i poznać choć jednego.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s